„Pojawił się, stanął przy mnie, wybrał mnie i jest… jest beznadziejnie i nie jestem szczęśliwa, straciłam swój blask, ja już nie rozpoznaję siebie…”
Tak wiele z nas, zaprzedaje siebie za przynęty, które później okazują się wędką z hakiem…
Ale… Ty też ustanęłaś przy nim i powiedziałaś jemu TAK…
Dorosły wybiera i decyduje, dziecko zgadza się na wszystko, co przychodzi… z jakiej pozycji zatem wchodzimy w związki?
Kogo tam tak naprawdę szukamy…?
Jak to się dzieje, że podejmujemy wybory, które później zamiast nam służyć, wyniszczają nas…?
Pierwszym poziomem, któremu warto się przyjrzeć jest relacja związku naszych rodziców, jak to między nimi było… potem jak nas traktowali w razem i każdy z osobna… jeśli było trudno, to czy my wtedy wybieramy w dorosłym już życiu to łatwe?
NIE… pomimo tego, że nam nie służy, idziemy w to, bo to znamy, znamy ten rollercoaster emocjonalny… znamy trójkąt dramatyczny który naprzemiennie przybiera twarz ofiary, sprawcy i ratownika… znamy to jak chleb powszedni…
Często taką postawę kobiety, która jest w pozycji ofiary mamy zakodowaną w komórkach i okazuje się, że jesteśmy bardzo blisko sercem naszych babć, prababć, które nie miały wyboru… traktowane jak wieczny ciężar, problem, wygnane na zamąż pójście, bo ktoś się zainteresował, a ojciec czy matka zdecydowali, że czas problemu się pozbyć, bo ona coraz starsza i co z nią później począć…
Znasz to uczucie sobą? Może być tak, że Ty wewnętrznie też się tak czujesz… i to stąd właśnie pochodzi wiele Twoich życiowych dynamik i kobiecego obrazu…
Kobiety, która nie pyta, bo nie wie czy jej w ogóle wolno…
Czy to jest dla MNIE dobre? Jak JA się tam czuję, przy tym mężczyźnie? Czy moje ciało jest rozprężone, a może w ciągłym ścisku lub przytyłam i nie mogę schudnąć, bo muszę być duża za siebie i za niego, albo zbudowałam sobie tarczę obronną na ciągłe ataki… Czy z nim mogę iść ku więcej, ku większemy spełnieniu? Czy z nim mogę spełniać swoje marzenia i realizować siebie?
Czy może przyjdzie mi ciągnąć jak kulę u nogi, ograniać za dwóch i być we wszystkim ciągle sama… tak jak robiła i była moja mama, babcia, prababcia… co się wtedy stanie ze mną? Tak jak i one pójdę na zmarnowanie… to się zadziewa bardzo szybko…jak domino…
Dlatego tak ważnym jest poznanie swojej historii rodowej… bo to stamtąd pochodzi nasze po-czucie siebie jako kobiety…
Na szczęście w obecnych czasach mamy więcej zasobów, po które możemy sięgać i chociaż czasami wydaje się nam, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia… zawsze jest wyjście, zawsze jest rozwiązanie i możemy inaczej, lżej i w większej zgodności ze SOBĄ, jeśli tylko sobie na to pozwolimy…
Zapraszam z otwartością serca na kobiece doświadczanie siebie, tak byśmy mogły zostawić za sobą ciężary, pozwolić sobie na lżej i ucieszyć się z siebie…
Katarzyna Deręgowska
Terapeutka Ustawień Systemowych
—
Photo:Unsplash