Kiedy jest Ci trudno w związku partnerskim… kiedy czujesz, że pełnisz rolę nie tyle kobiety, co matki, ratowniczki… kiedy odczuwasz, że jesteś niewidoczna, niesłyszana, a Twoje potrzeby wydają się bezwartościowe zarówno dla Ciebie, jak i dla drugiej osoby…
Gdy docierasz do punktu wypalenia, a mimo to rozstanie jawi się jako koniec świata…
To nie jest nowe… Ty to już sobą znasz…
Zatrzymaj się… spójrz teraz na związek z matką w swoim dzieciństwie…
Jak Ci tam było …? Jak Ty się tam czułaś…?
Czy Tobie wolno było być na miejscu dziecka? Czy czułaś się widziana jako dziecko? Czy byłaś słyszana w swoich potrzebach, pragnieniach, marzeniach?
Czy wolno Ci było…?
A może słyszałaś… 'nie teraz’… 'później’… 'nie zawracaj mi głowy’… 'a daj z tym spokój…’
Może to właśnie Ty pełniłaś rolę rodzica dla matki, gdy nadeszła choroba, gdy mama została sama, bo tata wyjeżdżał… a Ty pragnęłaś, aby było dobrze… więc poświęcałaś siebie, aby ulżyć jej losowi, wypierając całkowicie to, co ważne było dla Ciebie, tłumiłaś to w zarodku… bo tylko tak mogłaś być pozornie blisko przy mamie…
Jako dzieci często podejmujemy wiele działań z miłości… oddajemy siebie w ofierze, mówiąc wewnętrznie 'ja za Ciebie, mamo’… 'lepiej ja niż Ty’…
To tutaj doszło do pierwotnego wypalenia, które odbija się echem w dorosłości… w dzieciństwie wypaliłaś się po raz pierwszy jako córka, a teraz doznajesz tego jako partnerka… mimo wysiłków i radzenia sobie za dwoje lub za troje, to wtedy było zbyt duże do zniesienia i… najprawdopodobniej teraz też takie pozostaje…
Poczuj, co to w Tobie nadal robi… co dotyka… jakich braków i strat… ile Cię to kosztowało…
Na co wciąż masz nadzieję… być, że kiedy zrobisz to i to, to mama zobaczy Cię w końcu… być może nadal tęsknisz i czekasz, aby wzięła Cię w ramiona… aby zatroszczyła się Tobą, nareszcie usłyszała i wzięła pod uwagę…
Jakby to było gdybyś pozwoliła sobie nazwać to, co nie było wcześniej nazwane…?
Jakby to było gdybyś poczuła to, co tak długo blokowałaś i hamowałaś…?
Jakby to było zgodzić się na to, co było i jakie…?
Jakby to było zrezygnować z tego, co niemożliwe, tak by móc stanąć w prawdzie i otworzyć się na to, co możliwe dla Ciebie w teraz….?
Bo żeby zyskać, trzeba najpierw stracić…
To właśnie poprzez doświadczenie straty, stajemy do dojrzałości i dorosłości z właściwego dla nas miejsca…
„Ja za siebie i Ty za siebie”…
Katarzyna Deręgowska
Terapeutka Ustawień Systemowych
—
Photo:Unsplash